Cztery Ewangelie kanoniczne to punkt wyjścia do każdej rozmowy o Jezusie w Nowym Testamencie, ale wokół ich autorów narosło sporo skrótów myślowych. Ja zwykle rozdzielam tu dwie rzeczy: liczbę ewangelistów i pytanie o to, jak pewne jest przypisanie poszczególnych tekstów konkretnym osobom. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, dlaczego odpowiedź jest prosta, a jednocześnie warto ją doprecyzować.
W kanonie Nowego Testamentu są cztery Ewangelie i czterej ewangeliści
- Chodzi o Mateusza, Marka, Łukasza i Jana.
- W tradycji chrześcijańskiej każdy z nich jest związany z jedną Ewangelią kanoniczną.
- To nie znaczy jednak, że wszyscy byli apostołami ani że sprawa autorstwa jest historycznie całkiem prosta.
- Obok czterech Ewangelii istnieją też pisma apokryficzne, ale nie należą do biblijnego kanonu.
- Najważniejsze jest zrozumienie, jak te cztery teksty pokazują jedną postać Jezusa z różnych stron.
Dlaczego odpowiedź brzmi czterech
Gdy mówimy o Ewangeliach kanonicznych, mamy na myśli cztery księgi Nowego Testamentu. Trzy pierwsze - Mateusza, Marka i Łukasza - nazywa się synoptycznymi, bo mają podobny układ, wspólny materiał i podobny sposób opowiadania. Czwarta, Janowa, brzmi inaczej: ma inny rytm, inną kompozycję i mocniej eksponuje tożsamość Jezusa.
To właśnie dlatego odpowiedź na pytanie o liczbę jest stała. W kanonie są cztery Ewangelie, więc i czterech ewangelistów, jeśli mówimy językiem tradycji kościelnej. Gdy ktoś myli tę liczbę, zwykle nie chodzi o brak wiedzy, tylko o mieszanie kanonu z innymi pismami albo o zbyt szybkie założenie, że każda Ewangelia musi mieć tak samo jednoznacznie znanego autora. Żeby nie poprzestać na samej liczbie, warto zobaczyć, z kim tradycja łączy każdą Ewangelię i jak pomaga to zapamiętać cały układ.

Jak tradycja rozpoznaje czterech ewangelistów
W sztuce chrześcijańskiej czterej ewangeliści mają własne symbole: człowieka lub anioła dla Mateusza, lwa dla Marka, byka dla Łukasza i orła dla Jana. To nie jest wyłącznie dekoracja. Taka ikonografia pomagała wiernym od razu rozpoznawać poszczególnych autorów, a przy okazji przypominała, że każda Ewangelia podkreśla inny wymiar osoby Jezusa.
| Ewangelista | Symbol w tradycji | Co zwykle akcentuje | Po co to pamiętać |
|---|---|---|---|
| Mateusz | Człowiek lub anioł | Jezusa jako Mesjasza wpisanego w historię Izraela | Łatwiej zauważyć jego związek z rodowodem, wypełnieniem Pism i nauczaniem |
| Marek | Lew | Dynamiczny, zwięzły obraz działania Jezusa | Pomaga uchwycić tempo i mocny nacisk na czyn i cierpienie |
| Łukasz | Byk | Uniwersalny wymiar zbawienia i miłosierdzia | Ułatwia zobaczenie jego wrażliwości na ludzi stojących na marginesie |
| Jan | Orzeł | Najbardziej teologiczne spojrzenie na tożsamość Jezusa | Przypomina o prologu, znakach i mocnym akcentowaniu boskości Chrystusa |
Takie skróty pamięciowe są użyteczne, ale nie powinny zastępować lektury tekstu. Ja wolę traktować symbole jako drogowskazy, a nie jako definicje całych ksiąg. I właśnie tutaj pojawia się kolejne ważne pytanie: czy wszyscy ci autorzy byli apostołami?
Czy wszyscy byli apostołami
Nie, i to jest jeden z najczęstszych punktów nieporozumienia. W tradycji chrześcijańskiej Mateusz i Jan należą do Dwunastu apostołów, natomiast Marek i Łukasz nie byli apostołami. Marek jest łączony z Piotrem, od którego miał czerpać przekaz, a Łukasz z Pawłem, przy którym działał jako towarzysz i autor także Dziejów Apostolskich.
To rozróżnienie ma znaczenie, bo pokazuje, że świadectwo o Jezusie od początku nie ograniczało się wyłącznie do ścisłego grona Dwunastu. Wczesny Kościół rozumiał Ewangelię szerzej: jako przekaz oparty na pamięci apostołów, świadectwie uczniów i pracy redakcyjnej osób, które zebrały i uporządkowały materiał dla wspólnot. Taki model bywa dla współczesnego czytelnika bardziej zrozumiały niż naiwny obraz czterech identycznych notatek pisanych w jednym czasie przez czterech świadków siedzących obok siebie. Kiedy to rozróżnienie jest już jasne, można uczciwie spojrzeć na autorstwo tak, jak robi to współczesna biblistyka.
Dlaczego badacze mówią o autorstwie ostrożniej
W samej treści Ewangelii nie zawsze znajdziemy podpis autora w takim sensie, w jakim oczekuje go współczesny czytelnik. Nazwy Mateusz, Marek, Łukasz i Jan funkcjonują bardzo wcześnie w tradycji Kościoła, ale historycznie nie wszystko da się udowodnić z absolutną pewnością. Ja czytam tę ostrożność nie jako osłabienie wiarygodności, lecz jako uczciwe rozróżnienie między tradycją a ścisłym dowodem historycznym.
W praktyce warto też odróżnić Ewangelie kanoniczne od pism apokryficznych. Tych drugich jest więcej, ale nie weszły do Nowego Testamentu i nie mają tego samego statusu dla chrześcijaństwa. To ważne, bo czasem ktoś zbyt szybko miesza wszystkie teksty o Jezusie do jednego worka, a wtedy łatwo zgubić to, co naprawdę normatywne dla wiary. Dla czytelnika nie jest to przeszkoda, tylko pomoc: pozwala zobaczyć, które teksty tworzą rdzeń przekazu, a które są późniejszymi świadectwami pobocznymi. Z takiego porządku wynika coś bardzo praktycznego - inaczej czyta się samą liczbę, a inaczej sens czterech różnych głosów.
Jak czytać cztery Ewangelie bez mieszania ich w jedną opowieść
Najwięcej daje mi taki sposób lektury, w którym każdą Ewangelię czytam z osobna, zanim zacznę porównywać szczegóły. Wtedy łatwiej zauważyć, że:
- Mateusz mocno akcentuje ciągłość z Pismami i wypełnienie obietnic.
- Marek prowadzi czytelnika szybko i bez ozdobników, skupiając uwagę na czynach Jezusa.
- Łukasz pokazuje szeroki horyzont zbawienia, także dla ludzi pomijanych.
- Jan rozwija bardziej kontemplacyjny, teologiczny obraz Chrystusa.
Taki układ pomaga uniknąć typowego błędu: próby sklejenia wszystkich opisów w jedną, pozornie gładką relację. Różnice między Ewangeliami nie są automatycznie sprzecznością. Często wynikają z tego, że autorzy chcieli podkreślić inne akcenty, zwracali się do innych wspólnot i dobierali materiał pod konkretny cel duszpasterski. Jeśli czyta się je z tym założeniem, stają się bardziej przejrzyste, a nie bardziej zagmatwane. I właśnie dlatego warto na koniec zebrać to w jedną, prostą regułę pamięciową.
Jedna liczba, ale cztery różne drogi do tej samej Dobrej Nowiny
- Jeśli chodzi o kanon Nowego Testamentu, odpowiedź jest prosta: są cztery Ewangelie.
- Jeśli pytanie dotyczy tradycji, chodzi o Mateusza, Marka, Łukasza i Jana.
- Jeśli pytanie dotyczy historii, trzeba dodać ostrożność: przypisania są bardzo stare, ale nie wszystkie dają się udowodnić w pełni w nowoczesnym sensie.
- Jeśli pytanie dotyczy lektury, najwięcej zyskasz wtedy, gdy każdą Ewangelię potraktujesz jako osobne spojrzenie na tę samą osobę Jezusa.
W praktyce to wystarcza, żeby odpowiedzieć pewnie i bez zbędnych uproszczeń: w biblijnym sensie było czterech ewangelistów, a ich cztery księgi tworzą serce Nowego Testamentu. Jeśli ktoś używa słowa „ewangelista” szerzej, może mieć na myśli także każdego, kto głosi Dobrą Nowinę, ale w pytaniu o Biblię chodzi właśnie o tę czwórkę i o cztery kanoniczne Ewangelie.
